Shot of a beautiful woman showing something on her digital tablet to a friend in a coffee shop

       Nie da się ukryć, że angielski jest trudny. Najtrudniejszy język na świecie. Tyle zawiłości gramatycznych, odmian czasowników, rzeczowników, jakieś phrasal verbs (co to w ogóle jest?), inaczej się pisze, inaczej czyta, wymowa to porażka, zwłaszcza z wystawianiem języka przy dźwięku ”th”, milion czasów (jakby nie mogło być trzech). A tu trzeba coś wydukać, jak się uda to również zrozumieć, bo wymagają: w szkole, w pracy, na wakacjach, innymi słowy – wszędzie gdzie spojrzysz – angielski. Tragedia!


A teraz wyobraź sobie, że to, co napisane powyżej jest jedną wielką bzdurą! My Polacy jesteśmy nauczeni, że jeśli się uczysz to perfekcyjnie, bezbłędnie. W szkole ciągle słyszeliśmy: „Źle! Jeszcze raz! Źle!” To na pewno nie motywowało nas do nauki ani nie polepszało pewności siebie. Po latach wytykań naszych błędów, wyrobiliśmy w sobie odruch wycofania: „Nie, lepiej udam, że nie znam angielskiego” lub „Jak powiem coś to będę się śmiać, skompromituję się”. Tak właśnie ginie duch walki.
                                              Co zrobić, żeby angielski był łatwy?
Zmień nastawienie. Spróbuj wrócić myślami do początków swojej przygody z nauką języka angielskiego. Przypomnij sobie to uczucie, te chęci i motywacje do poznania języka. Jak śmiałeś się z dziwnych słów, jak po raz pierwszy sam coś powiedziałeś i zrozumiałeś. Pozbądź się wszystkich negatywnych wspomnień związanych z angielskim.
Przestań klepać gramatykę na pamięć. Nie zastanawiaj się, dlaczego w zdaniu „I am writing now” występuje „am” i „ing” na końcu czasownika –  przyjmij to takim, jakim jest, nie rozkładaj tego na czynniki pierwsze, bo taka wiedza nie jest Ci potrzebna do swobodnej komunikacji (chyba, że jesteś miłośnikiem języka i/lub filologiem i chcesz znać teorię).
Nie ślęcz przed podręcznikiem do gramatyki/słownictwa kilka godzin dziennie. Uwierz, że to marnotrawstwo czasu. Pod koniec tego nudnego przeglądania notatek (bo na pewno nie nauki) i tak myślisz: „czytam, czytam, ale i tak nie rozumiem”. Byłoby to co najmniej dziwne, gdyby ta metoda okazała się efektywna. Lepiej włącz film w oryginalnej wersji językowej i zrelaksuj się.
Ucz się tylko tych słów/konstrukcji, których używasz na co dzień w szkole, w pracy i w domu. Trudno jest nauczyć się i zapamiętać wyrażenia sztuczne, bezużyteczne, które widzimy tylko w podręczniku. Ważna, a przede wszystkim łatwa jest nauka rzeczy, którymi się otaczamy. Czy dziecko, ucząc się języka ojczystego, zwraca uwagę na takie słowa jak „polityka” czy „silnik”? Raczej interesuje je „piłka” i „bajka”, bo to widzi wokół siebie.
Pomyśl sobie: „DAM RADĘ!”
A my będziemy trzymać za Ciebie kciuki :-)